vlcsnap-2015-09-17-10h37m19s822

«Polskie ślady»: 11. „Podróż dookoła świata”

Published 28/10/2015

„W tym, że dokonałam podróży prawie dookoła świata, mojej zasługi, oczywiście, nie ma, ale tak się ułożył mój los” – takimi słowami fascynującą opowieść o swoim życiu rozpoczyna Ludmiła Baranowa.

Ludmiła urodziła się na Dalekim Wschodzie w mieście Harbin (północno-wschodnie Chiny) w 1941 roku.

Jej dziadek, Rosjanin, uczestniczył w rosyjsko-japońskiej wojnie 1905 roku, walczył pod Port Artur. Potem zamieszkał w Harbinie, gdzie w 1914 roku urodził się ojciec Ludmiły – Aleksiej Afanasjewicz Baranów. Jej babcia ze strony taty, Ukrainka, nazywała się Irina Jakowlewna Griszenko. Jej matka zmarła przedwcześnie, a w 1901 roku z obwodu briańskiego wraz z ciotką, która się nią opiekowała, i pozostałymi członkami rodziny pojechała budować Chińsko-Czycińską drogę kolejową. Miała wtedy 17 lat. W Harbinie wyszła za mąż.

Matka Ludmiły, Anna Stanisławowna Ozimowska, pochodziła z polskiej zamożnej rodziny, której korzenie sięgały Elbląga. Urodziła się w 1919 roku w Błagowieszeńsku (Rosja). W okresie wojny domowej rodzina Ozimowskich, która nagle stała się wrogiem nowej władzy, uciekła przed krwawym terrorem aż do odległego Harbina.

Rodzice Ludmiły wzięli ślub w 1939 roku. Ludmiła miała dwójkę rodzeństwa: brat i siostrę.

W 1945 roku Armia Czerwona wyzwoliła Chiny spod japońskiej okupacji. W kraju zapanował głód. W 1948 roku rodzinie Ludmiły udało się nająć do pracy w chińskim porcie Dalnyj (obecnie Dalian), w którym ZSRR utrzymywało bazy dla swojej marynarki wojennej. Podróż do nowego miejsca pracy trwała dwa miesiące.

W 1952 roku rozpoczęła się repatriacja Polaków do Polski. Ludmiła po dziś dzień jest ogromnie wdzięczny tym ludziom, którzy „tak jakby wzięli nas na swoje ręce i przenieśli z Chin do Polski”. W 1953 roku na pokładzie statku „Tadeusz Kościuszko” swoją podróż do Ojczyzny rozpoczęła Ludmiła i jej najbliżsi oraz dwie inne rodziny. Jako że „Tadeusz Kościuszko” był przede wszystkim statkiem towarowym, przeznaczonym do przewozu ładunków, droga do Polski była przerywana licznymi postojami w portach handlowych. Pierwszy przystanek: Szanghaj. Na Oceanie Spokojnym spotkali statek „Praca”, który, jak później okazało się, został porwany przez piratów u wybrzeży Tajwanu. Następny postój – pięć dni odpoczynku na chińskiej wyspie Hajnan, kiedy to trwał załadunek rudy żelaza. Z Pacyfiku „Tadeusz Kościuszko” wypłynął na Ocean Indyjski. Tam trafili na porę monsunową. Kolejny postój: dzień na załadunek kauczuku w Kolombo (stolica ówczesnego Cejlonu), który Ludmiła wraz z innymi dziećmi spędziła w ZOO. Dalej statek przemierzył Morze Czerwone, przez Kanał Sueski dotarł na Morze Śródziemne. Żeby dotrzeć do Polski trzeba było opłynąć całą Europę: przez Cieśninę Gibraltarską dostać się na Ocean Atlantycki, dalej Zatoka Biskajska, Kanał La Manche, na koniec Kanał Kiloński. I nareszcie, po 72 dniach rejsu, ich oczom ukazał się upragniony, długo wyczekiwany Gdańsk.

Kapitan statku chciał wypłacić wynagrodzenie ojcu Ludmiły, który przez cały rejs pracował na pokładzie jako mechanik. Jednak Aleksiej nie zgodził się przyjąć pieniędzy, tłumacząc, że wystarczającą nagrodą jest powrót do Polski.

Jednakże Ozimowscy nie zatrzymali się w Gdańsku. Rodzinę na dwa i pół miesiąca ulokowano na koszt państwa w hotelu „Orbis” w Szczecinie, w którym mieszkali repatrianci z całego świata. Kiedy nastał moment wyboru nowego miejsca zamieszkania, ojciec Baranowej wybrał Nową Sól, położoną niedaleko od Zielonej Góry. Dlaczego? Ponieważ chciał zamieszkać nad rzeką, by móc łowić ryby, a przez Nową Sól płynie Odra. Tam Ludmiła rozpoczęła swoją edukację w polskiej szkole podstawowej. Początkowo było oczywiście trudno, bo w Chinach nie było czasu na naukę polskiego, dopiero na statku lekarz zaczął uczyć Ludmiłę i jej siostrę języka. Ale udało się skończyć piątą klasę z trójkami i czwórkami. Naukę kontynuowała później już w rosyjskiej szkole w Bornym Sulinowie, gdzie jej ojciec rozpoczął pracę w szpitalu gruźliczym.

Szczęśliwe dzieciństwo w kraju przodków nie trwało długo. Ojciec Ludmiły, Rosjanin, zapragnął wrócić do swojej ojczyzny, dlatego złożył dokumenty o pozwolenie na powrót do kraju swojej matki. W 1956 roku rodzina wyjechała do Rosji, do Soczi. Jednak Ludmiła dalej mogła utrzymywać kontakt z Polską. Część jej krewnych ze strony matki pozostało w Elblągu.

Co było dalej? Ludmiła skończyła szkołę i chciała, tak jak siostra, rozpocząć studia w Charkowie w 1959 roku. Jednakże nie udało się jej, nie zdała egzaminów wstępnych i musiała wrócić do rodziców. Wtedy też poznała swojego przyszłego męża. Był to wojskowy, który służył w bazie, znajdującej się niedaleko domu Ludmiły. Ukochany chciał ją zabrać ze sobą do Armenii, ale ojciec nie zgodził się, co córka z perspektywy czasu uznała za mądrą decyzję. Powiedział, że jeżeli kocha Ludmiłę to wróci po nią później, kiedy ta skończy naukę w technikum. Dwa lata później wzięli ślub i wyprowadzili się do ojczyzny męża.

Ludmiła już od pół wieku mieszka w Armenii. Tutaj urodził się jej syn i córka. I choć początki były trudne, to jest szczęśliwa. Jej nowa ormiańska rodzina nie znała rosyjskiego, więc szybko musiała nauczyć się języka. Ormiańskiego początkowo uczyła się, słuchając swojego teścia. Nadal popełnia dużo błędów, ale najważniejsze, że potrafi się ze wszystkimi porozumieć. Po siedmiu latach od przeprowadzki Ludmiła znalazła pracę w zawodzie – została zatrudniona jako pielęgniarka. Najpierw pracowała w przychodni. Potem rozpoczęła pracę w szpitalu psychiatrycznym, w którym pracuje po dziś dzień.

W 2000 roku Ludmiła została członkiem Związku Polaków w Armenii „Polonia”.

Wspominając młodość, Ludmiła zauważa, że chyba jej charakter, ukształtowany przez fantastyczną wyprawę w dzieciństwie, nie pozwolił jej spokojnie osiąść na miejscu. W 1961 roku znalazła się blisko Chin, była też w Korei. Rok spędziła także w Irkucku u cioci. Pojechała tam, ponieważ ojciec chciał, żeby jeszcze raz spróbowała dostać się na studia. Ale Ludmiła zrezygnowała z tego i jeden sezon pracowała na luksusowym statku, pływającym po jeziorze Bajkał. Takim sposobem prawie udało się jej domknąć krąg swojej „podróży dookoła świata”.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *