0_50ae5_3c3f8d7f_orig

«Polskie ślady»: 4. «Mędrzec z północnego zbocza»

Published 13/06/2014

DSCN8671

Edmund Leonowicz – założyciel i opiekun unikalnego arboretum i parku leśnego „Sośniaki” w pobliżu wsi Giulagarak niedaleko Stepanawanu.
Spędził dokładnie 53 lata życia na północnych stokach Puszkińskiego Wzgórza. Całe swoj długie życie (zmarł w wieku 90 lat) przepracował z młodzieńczą pasją. Nelli Sahakyan, bliska przyjaciółka rodziny Leonowiczów, opowiadała o tym jak ciągle odkładała na później realizację swojego pomysłu, który powstał podczas spotkań z Edmundem Leonowiczem – napisanie o nim książki. Ta nienapisana książka miała nosić tytuł „Mędrzec z północnego zbocza” (w odniesieniu do Wzgórza Puszkina).

Matka Edmunda Leonowicza była Francuzką. Przypłynęła na statku do Batumi pod koniec XIX wieku i pracowała jako guwernantka. W Gruzji poznała Polaka, którego rodzina od dawna już tam mieszkała. Leonowiczowie byli rolnikami i to od nich młody Edmund Leonowicz przejął miłość do ziemi i otwartych przestrzeni. Również polska krew niejako zdeterminowała jego sposób myślenia i odczuwania, w tym sensie, że zawsze kochał ziemie nie suche i kamieniste, a wilgotne i zalesione.

Edmund Leonowicz w 1931 roku ukończył Uniwersytet Rolniczy w Tbilisi. Od razu po studiach przyjechał do Armenii. Początkowo zamieszkał w Arzni, jednak sucha, spalona słońcem ziemia w tych okolicach nie przypadła jemu – synowi północy – do serca i dopiero w Giulagaraku w Stepanawańskim leśnictwie odnalazł odpowiednią wilgotność i bujną roślinność. Edmund Leonowicz był żonaty dwukrotnie, obie jego żony były Ormiankami.

Leonowicz otrzymał park z rąk zarządu leśnictwa w 1933 roku. I od tej pory przez ponad pół wieku był „ojcem” lasów w tej części Armenii. Zalesione zbocza gór stały się domem mędrca. Ponieważ jego głównym celem było wzbogacenie flory Armenii poprzez prowadzenie nowych gatunków roślin i ich aklimatyzacja, powstała idea założenia arboretum. W ten sposób powstał pierwszy w tej części Zakaukazia naturalny las, później przekształcony w rezerwat, który rozrastał się, zajmując miejsce pastwisk. Po sąsiedzku wysadzony został także park. Większość roślin została przywieziona z Erywańskiego Ogrodu Botanicznego oraz w ramach międzynarodowych wymian z Tbilisi, Kijowa, Moskwy, Petersburga, Niemiec, Francji, Portugalii, USA i Chin.

Las znajduje się na wysokości 1550 metrów nad poziomem morza, zajmuje powierzchnię 35 hektarów. Klimat w tym regionie jest surowy. Od grudnia do marca zalega śnieg. Stąd w parku jest wiele drzew iglastych, np. tuja zachodnia piramidalna, cis, cedr kanadyjski, cedr himalajski, juka nitkowata, choina kanadyjska i wiele innych. Są tutaj również ponad stuletnie sosny oraz drzewa liściaste, w tym brzozy, dzikie okazy orzecha, jabłonie, grusze, topole. W parku jest także sekwoja, jedno z najbardziej długowiecznych drzew na świecie, które może osiągnąć wiek nawet 5000 lat.

W czasach sowieckich w parku było około 2500 gatunków roślin, teraz ich jest nie więcej niż 500. „Obecnie wiele państw pracuje nad wynalezieniem różnych filtrów oczyszczających powietrze, jednak wszystkie są niedoskonałe. Najlepszy filtr to drzewo.” Opowiadał Edmund Leonowicz Nelli Sahakyan.

I dalsza część opowieści, która zapewne mogłaby się stać częścią jej książki.
„Sosna. Jaką moc posiada jej żywica! A hektar lasów jałowca może zabić bakterie całego miasteczka. Pod leszczynami można relaksować się cały dzień (owady tam nie występują i właśnie dlatego to drzewo tak lubi cały Wschód). Jednakże nocą leszczyna wydziela całkiem inne substancje lotne, z powodu których można obudzić się rano z bólem głowy. Zanieście gałązkę jodły do klasy i od razu radykalnie zmieni się powietrze w szkolnym pomieszczeniu. Nawet jedno jabłko antonówka przyniesione do pokoju od razu zmienia atmosferę miejsca. Będąc studentem lubiłem kupować sobie kwiaty. Kiedy przyjechałem tutaj wokół były tylko gwiazdy, cisza i las a pół kilometra od domu leśnika źródełko. Z rodziną przyszliśmy tutaj, a nie przyjechaliśmy, dróg wtedy nie było. Zimą oni wyjeżdżali do Tbilisi, gdyż dzieci musiały się uczyć. Kiedy zostawałem całkiem sam, czasami wychodziłem na skraj lasu i strzelałem z pistoletu, żeby przynajmniej usłyszeć jakiś dźwięk.”

Edmund Leonowicz mówił, że każde dzieło przyrody umiera na swój własny sposób. Podawał przykład jak pięknie umiera klon Shvendlera – jego liście przybierają cytrynowy kolor. Swój koniec widział w taki sposób: „ Tak i umrzeć na ławce w parku, zakończywszy trud dnia. Zmęczyć się, usiąść i umrzeć.”

Leonowicz chętnie dzielił się swoją wiedzą i doświadczeniem. Przy każdej okazji powtarzał, że drzewa mają właściwości lecznicze, a także wpływają na nastrój człowieka. Według niego powinno się ich sadzić więcej przy szpitalach psychiatrycznych. Trucizna pochodząca z drzew iglastych może być lecznicza. Nawet sam widok drzew działa na psychikę człowieka. Kolczaste, nieodpowiednie rozmieszczone drzewa mogą przygnębiać. Park przy szpitalach psychiatrycznych powinien być przemyślany, z harmonijnymi symetrycznymi drzewami.Liście dębów – z kolei – wydzielają substancje obniżające ciśnienie i dlatego powinny rosnąć w pobliżu sanatoriów dla pacjentów z wysokim ciśnieniem krwi.
W lasach sosnowych, szczególnie w upalne dni, ciśnienie podnosi się. Nie należy również sadzić jasno czerwonych kwiatów w pobliżu szpitali psychiatrycznych.
Zdaniem Leonowicza przyszłość farmakologii miała należeć tylko i wyłącznie do roślin. Przewidywał, że ludzie przestaną dowierzać preparatom chemicznym, a będą sadzić lasy i pić napary z ziół.

Edmundowi Leonowiczowi proponowano pracę dekoratora w Moskwie i Erywaniu. Jednak tacy ludzie jak on – dobrzy uczniowie przyrody, którzy uczyli się od drzew, tak jak i one nie mogły opuścić miejsca, którym oddali serce. Tak więc pozostał w swoim parku, którego był architektem i jednocześnie ojcem.

Odszedł tak jak chciał. Można powiedzieć, że umarł na ławce w parku. Stało się to w marcu 1986 roku. Przybył do Giulagaraku w 1933 roku, umarł po 53 latach leśnego pustelnictwa.  Zostawił po sobie wspaniały pomnik – swój las, jedyny taki w Armenii.

Dzieło Edmunda Leonowicza kontynuuje syn Witalij, który jest dyrektorem arboretum. Niestety boryka się z wieloma trudnościami. Arboretum jest przede wszystkim instytucją badawczą, a dopiero potem miejscem rekreacyjnym i wypoczynkowym, jednak w ostatnich latach praktycznie zaniechano pracy naukowej. Wszystkie wysiłki skierowano na utrzymanie w parku czystości i porządku. W latach świetności pracowało tu ponad 40 osób, teraz zaledwie 9. Mimo wszystko Witalij Leonowicz nie lubi narzekać, a robi wszystko, żeby dzieło jego ojca nie zostało zaprzepaszczone. Pomaga mu również Ambasada RP w Armenii, która, między innymi, w ramach programu „Polska pomoc”, przeznaczyła środki na budowę ogrodzenia wokół części parku oraz sieci irygacyjnej.

Grób Edmunda Leonowicza znajduje się w jego leśnym domu, wśród drzew. Tam też Związek Polaków w Armenii „Polonia” postawił pamiątkową tablicę z informacją o jego dokonaniach ufundowaną ze środków Senatu RP. Jednak najlepszy sposób uczczenia pamięci takiego człowieka to nie kamienna płyta a nasza troska o jego dzieło.

191 971043_490962390987846_551149465_n tig-3a

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *